poniedziałek, 30 grudnia 2013

#.3

Zostało nam narzucone szybkie tępo. Po mojej twarzy spływał pot, co powodowało przywieranie do niej kosmyków włosów, które wyślizgnęły się z mojego teraz już niedbale zawiązanego kucyka. Krew buzowała w moich żyłach, przechodziło przeze mnie uczucie gorąca – byłam zmęczona, wręcz padnięta.
- Jeszcze raz dziewczyny. – Niemal wrzasnęła nasza trenerka - Young Hee sunbae. – Raz, dwa, trzy.
Ponownie zaczęłyśmy. Moje nogi odmawiały posłuszeństwa, mimo wszystko starałam się jak najlepiej wykonywać każdy ruch. Dokładnie wiedziałam, co mnie tu czeka i przez jakie katorgi będę musiała przechodzić. Sama się na to pisałam, teraz musiałam dać z siebie sto procent. 
Byłyśmy tu dopiero dwa tygodnie, a naprawdę wiele się już wydarzyło. Mieszkam w pokoju razem z Soo Min i Clarie. Jak dotąd sprawiają one wrażenie najbardziej normalnych osób w tej grupie. Park Hwan Hui – to najbardziej wredna, oschła i pewna siebie osoba z naszej dwunastki. Jest niczym wrzód na tyłku. Egoistka – nic nie stanie jej na drodze do osiągnięcia sukcesu. Od pierwszego dnia zaszła mi za skórę. Ma już nawet swoje „kumpelki”. Ehh… zachowują się jak te głupie blondynki z amerykańskich filmów.
- Na dziś koniec. – Oznajmiła sunbae po wyłączeniu muzyki. – Jak na tak krótki okres czasu spisujecie się całkiem dobrze. – Uśmiechnęła się do nas. Z tego, co słyszałam od innych, nie zawsze to robi. Jest podobno strasznie oschła w stosunku do swoich podopiecznych. Może chodzi głównie o długie i dające popalić treningi, jeśli tak, to racja.
 - Eun Gi, chodź pod prysznic i pójdziemy coś zjeść. – Soo Min podeszła do mnie i złapała za nadgarstek. – Na co masz ochotę? Ja bym zjadła jakieś mięsko – wołowinę. Bulgogi!  Lub kimchi albo jeszcze może pizza? – Wymieniała, nie dając mi dojść do słowa. – Chodź. Jestem taka głodna.

*


- Pyszne! – Zachwycała się Clarie, biorąc kolejny kawałek chudego mięsa do buzi. – Mmmm. – Wraz z Soo Min wymieniłam spojrzenia, by po chwili wybuchnąć śmiechem. Blond włosa zmarszczyła się z deka.
Nasz stół został zastawiony najróżniejszymi potrawami. Druga z dziewczyn, która nie ukrywała tego, że całe życie chodzi głodna, zamówiła chyba pół oferowanych w menu potraw. Znajdowało się tu wszystko od ramen do gejang – fermentowanych owoców morza.
- Gigi, a ty nic nie jesz?
- Gigi? – Powtórzyłam za Clarie. – Gigi, a to zabawne. – Zaśmiałam się. – Nie wiem, od czego zacząć. Jest tu chyba wszystko, na co mam ochotę. – Zerknęłam na Soo Min, która uniosła koszulkę w okolicy szyi, żeby pokazać, że to właśnie jej zasługa.- Myślicie, że zdobędziemy popularność?
- Grupy taneczne nie są tak popularne jak piosenkarze czy piosenkarki. – Zauważyła brunetka siedząca naprzeciwko mnie. – Więc wiesz, Clarie, my jesteśmy tylko dodatkiem.
- Ja nie potrzebuję popularności. – Oznajmiłam i szybkim ruchem włożyłam do ust kawałek kwaszonej kapusty.
- Jesteś dziwna.
- Jestem sobą. – Przewróciłam oczami.

*

- Śnieg! – Aż pisnęła z podniecenia Clarie, gdy wyszliśmy z restauracji. Na dworze już od rana było mroźno i szaro. Naprawdę do tego wszystkiego brakowało jeszcze śniegu. Świetnie. – Co to za mina Eun Gi? – Spytała blondynka, gdy zauważyła, że chowam swoją zirytowaną twarz dokładnie pod kołnierz czarnego płaszczu.
- Nienawidzę zimy. – Burknęłam i szybkim krokiem ruszyłam w kierunku dormu. 

*


Przyszła sobota. Kolejny dzień ciężkich treningów. Young Hee sunbae chwaliła nas coraz bardziej. Dziewczyny gadają, że coś się musi kroić.
- Nie mam siły. – Powiedziałam, rzucając się na łóżko, niszcząc przy tym idealnie ułożoną granatową pościel, nad którą rano się tak męczyłam.
- Ał… wszystko mnie boli. – Jęknęła Soo Min, kładąc się obok mnie. – Daj mi swój telefon. – Patrzyła na mnie z błagalnym wzrokiem. – Rano mówiłaś, że po treningu mi dasz. – Przypominała. Nabrałam powietrza w usta i głośno je wypuściłam. Wstałam z łóżka i zaczęłam szukać torby, w której była zabawka, o którą prosiła mnie brązowowłosa współlokatorka. – No szybciej. – Pośpieszała, trzymając rękę na wysokości oczu, podziwiała swój nowy turkusowy lakier.
- Soo Min, nie mam telefonu! – Krzyknęłam i wysypałam całą zawartość czerwonej torby. – Gdzie on jest?! – Z nadzieją, że jest on nadal na swoim miejscu, zaczęłam grzebać obydwoma rękami w torebce. Muszę wyglądać jak desperatka. – Gdzie on się podział? – Podniosłam się z podłogi i nerwowo zaczęłam chodzić pomiędzy łóżkiem moim i Clarie. – No gdzie? – Widziałam jak Soo Min bezradnie wzrusza ramionami. Po raz kolejny nabrałam powietrza w płuca by móc głośno je wypuścić.
- Nie zostawiłaś go na boisku? – Zapytała blondynka, która właśnie wyszła z toalety.
- Boisku? – Zmarszczyłam oczy.
- Chodzi jej o salę treningową. – Wtrąciła się Soo Min.
Koreański naszej europejskiej przyjaciółki nie był idealny, jednak to uczyła się pilnie i z dnia na dzień robiła coraz to większe postępy.
- Nie używałam go. – Nerwowo potargałam włosy na głowie. – Jestem pewna. Zadzwońcie do mnie.
Blondynka podeszła do szafki i ujęła w dłonie swój aparat, jednak po wykonaniu połączenia, w pokoju nie rozległ się nawet najmniejszy słyszalny dźwięk.
- Idź sprawdzić na sali. – Nalegała Soo Min. 
Lekko skinęłam głową i wyszłam z pokoju.

*


Byłam na siebie wściekła. Jak mogę być tak nieuważna? Szybkim ruchem otworzyłam drzwi od sali. Nawet nie zdziwił mnie fakt, że były one otwarte, przecież już nie ma żadnych treningów. Gdy weszłam, natychmiast się zatrzymałam. Do moich uszu napłynęła dość spokojna i klimatyczna muzyka, a oczom ukazał się wysoki brunet, który na środku pomieszczenia delikatnie kołysał się w rytm muzyki. Poruszał się płynnie i miękko, wyglądał jakby w ogóle nie wkładał w to wysiłku. Przypominał mi motyla, który tańczy w słońcu wśród kwiatów. Jego grzywka bezwładnie opadała na czoło, co najwyraźniej mu nie przeszkadzało. Był jak w transie. Taniec wciągnął go w trans.
- Przeszkadzam Ci? – Delikatnie drgnęłam, kiedy męski głos zwrócił się w moim kierunku.
Muzyka ucichła, a blondyn, którego wcześniej nie zauważyłam, spojrzał znacząco w moją stronę. Wyglądał na zdenerwowanego. Przez moje ciało przeszły dreszcze, jego twarz była zupełnie bez wyrazu. Tylko w oczach można było dostrzec jego prawdziwe uczucia. Brunet, który jeszcze przed chwilą wydobywał swoje wewnętrzne emocje, kucnął i zaczął głęboko oddychać. Nerwowo zaczęłam patrzeć na każdego z nich. 
- O coś się zapytał. Nie zamierzasz odpowiedzieć? - Brunet, nadal w kuckach, pokazał ręką na blondyna. 
- Zostawiłam coś tu. - Wyjaśniłam zwięźle. - Powinno być w szatni. - Ukłoniłam się w ich stronę, by pokazać skruchę, że przeszkodziłam im w treningu.
Szybkim krokiem ruszyłam w stronę szatni. Wiedziałam, że mnie obserwują, czułam na plecach ich wżynający się we mnie wzrok, ale postanowiłam to zignorować. Przyszłam tu tylko po telefon, który tak na marginesie chyba zapadł się gdzieś w ciemnych otchłaniach, bo nigdzie nie mogłam go znaleźć. Przeszukałam każdy kąt, każdy najmniejszy skrawek powierzchni, ale jak go nie było, tak nie ma. Przeklęłam pod nosem i wyszłam z przebieralni, ze złością trzaskając drzwiami, jednak w porę się zorientowałam, że nie byłam sama. Ci dwaj wciąż jeszcze przebywali na sali, kręcąc się bez sensu i szepcząc między sobą. Postanowiłam ich zagadać, może oni coś wiedzą.
- Widzieliście gdzieś czarny Sony Ericsson? Znaczy... ma taką obudowę w czarne kropki i zawieszkę z niebieskim koralikiem, który dostałam od... - Nie zdążyłam nawet dokończyć zdania, gdyż jasnowłosy mi przerwał.
- Taki? - Zapytał, trzymając w ręku nie za duże urządzenie, którego tak desperacko szukałam. Potaknęłam, ruszając w stronę wysokiego chłopaka, gdy ten nagle uniósł mój telefon nad swoją głową. - Nie jesteś przypadkiem jakąś faneczką, która chce... 
- Faneczką? - Tym razem to ja weszłam mu w słowo. - Dlaczego?
- Faneczką? Dlaczego? - Powtarzał za mną brunet, naśladując mój ton głosu. Wydawało mu się, że jest zabawny, ale nikt się z tego nie śmiał. Po chwili jednak zdał sobie sprawę, że nic nie wskóra nabijając się ze mnie. - Jesteś głupia? - Zapytał, a moje oczy prawie wyskoczyły z orbit. 
- Słucham? -  Na mojej twarzy malowała się jawna złość. Co za bezczelny typ! Gdybym tylko miała inny charakter z pewnością dawno leżałby już twarzą na podłodze, niech się cieszy, że jeszcze potrafię nad sobą panować. - Kim jesteś, żeby tak do mnie mówić? - Zapytałam już pełna spokoju, co musiało dla nich dziwnie wyglądać, bo przed chwilą miałam żądzę mordu w oczach
Na ustach tego niższego pojawił się drwiący uśmieszek, podobnie było z jego kolegą, który nadal trzymał mój telefon w dłoni, wykonując nim kołka palcem wskazującym i kciukiem. Znowu chciałam mu go "odebrać", ale po raz kolejny mi na to nie pozwolił. To zaczęło mnie szczerze mówiąc trochę irytować. Co oni, bawili się ze mną czy jak?
- Może sprawdzimy, co tam masz. - Oznajmił "mój" dręczyciel, chcąc sprawdzić zawartość telefonu. W sumie nie miałam nic do ukrycia, żadnych kompromitujących zdjęć czy coś w tym stylu, ale nie mogłam pozwolić by ktoś ot tak, bo mu się to podoba, naruszał moją prywatność.
- Ani się waż. - Ostrzegłam go, ale jak się spodziewałam, nie posłuchał mnie.
Blondyn zaśmiał się cicho, ale zabrzmiało to jak złowieszczy chichot. Nie podoba mi się to.
- Masz. - Rzucił koledze czarne urządzenie. - Ty to zrób. - Nakazał brunetowi, który najpierw spojrzał na mnie, jakby się wahał czy powinien. Może zostały mu jeszcze jakieś resztki empatii, pomyślałam z nadzieją. Ale moje przeczucie mnie zawiodło, kiedy odblokował telefon. Żałowałam, że nie założyłam hasła, i hasła na hasło, ale nie mogłam przewidzieć, że jacyś popaprańcy będą grzebać w moich osobistych rzeczach. Teraz miarka się przebrała.
- Za wy kogo się uważacie?! - Krzyknęłam, kpiąc ze złości, nawet nie ukrywałam mojego oburzenia. - Nie możecie po prostu mi go oddać, tylko znęcacie się nade mną, nawet nie wiem z jakiego powodu! To was tak bawi? Lubicie gnębić innych? Czujecie się przez to lepsi? Co wam daje do tego prawo? Kim wy do cholery jesteście?!
- A ty myślisz, że kim jesteś? - Blondyn mrugnął kilkakrotnie, zbity z tropu moim nagłym wybuchem. Kiedy brunet nie patrzył, chciałam odebrać mu moja zgubę, jednak chłopak miał szybki refleks. Zaraz chyba stracę cierpliwość, przysięgam.
- Osobą? Człowiekiem? Kobietą? - Zaczęłam wymieniać, by sami znaleźli odpowiedź. - O, ssakiem! - Zauważyłam i klasnęłam w dłonie. Obaj parsknęli, a ja wykorzystując okazję, przybliżyłam się do brązowowłosego i wyrwałam mu telefon z dłoni.
- Yay! - Krzyknął. - Co ty sobie wyobrażasz?! - Nie zniżał tonu. 
- Odbieram to, co moje! - Również podniosłam głos. - Nie mogę? Jeśli coś należy do mnie, mam prawo to odzyskać! Nie wiedziałeś? To jesteś głupi! - Nie przestawałam krzyczeć. Nigdy nie byłam taka wściekła, to chyba pierwszy raz, kiedy ktoś mnie tak wyprowadził z równowagi. - Nie można nigdy niczego zgubić? - Zapytałam, nie wyczekując odpowiedzi. - Jak jeszcze przyjdziesz po to, to zostaniesz obrażany przez obce osoby. "Głupia jesteś?", "Faneczka", "Myślisz, że kim ty jesteś". - Cytowałam ich poprzednie słowa. - Kim wy jesteście, żeby tak się zachowywać?
- Co? - Cicho jęknął brunet. 
- Tylko na tyle Cię stać? - Prychnęłam pogardliwie i wyszłam z sali, nawet się za siebie nie oglądając.

___________
Witam!
Pierwszy raz piszę coś od siebie. Na wstępie chce podziękować, że ktoś poświęca czas na to opowiadanie. To naprawdę bardzo milę :)
Następnie szczególne podziękowania dla Diany, która pomaga mi przy korekcie i rozbudowaniu tego opowiadania. Dziękuję Ci bardzo, wiesz że kocham Cię za to jeszcze bardziej *u* Bez niej nie wyglądałoby to tak jak wygląda ^^
Po trzecie, jak pewnie większość z was już zauważyło po nagłówku, a także i po końcówce Kai i Sehun są głównymi męskimi bohaterami moich wypocin. 
Więc pytanie do was. Kogo bardziej widzicie w roli główniejszego bohatera ? Wolicie, żebym komu poświęciła więcej uwagi w tym opowiadaniu ? Sehun czy Kai ? :>


Dziękuję i pozdrawiam Mambo ! :)

3 komentarze:

  1. naprawdę nie wiem o kim mowisz XDDDDD hahahha ja też cię kocham piczko *o* a jeśli chodzi o głównego bohatera.... to już sama zdecyduj, bo to twoje opo, wiem że sehona to twój bias (YEHET)... hmmm a co powiesz na trójkąt? XDDD why not, może być ciekawie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Halo, halo, żyje tu ktoś? XD
    Kiedy nowy rozdział? Taki super blog a brak nowych rozdziałów ;_;

    OdpowiedzUsuń