czwartek, 26 grudnia 2013

#.2

- Dałam z siebie wszystko. – Powtórzyłam w myślach, zamykając drzwi od sali, z której właśnie wyszłam. Rozejrzałam się po korytarzu, moje wcześniejsze miejsce było zajęte. Westchnęłam głośno, w międzyczasie przeczesując grzywkę.
- Eun Gi! – Ktoś zawołał moje imię. Soo Min – dziewczyna, która wcześniej była oschła w stosunku do mnie, właśnie opierała się o ścianę i ruchem ręki wołała mnie do siebie. 
O co jej chodziło? Bez głębszych rozmyślań ruszyłam w jej stronę. Uśmiechała się do mnie. Tak dziwnie, jakby pod tym uśmiechem kryło się coś więcej. 
– Jak Ci poszło? – Zapytała zupełnie naturalnie. Ja w ciszy wzruszyłam tylko ramionami. – Chodzi Ci o to wcześniej? – Pytała, jakby wiedziała, o czym myślę. Chyba chciała wyjaśnić zaistniałą sytuację. – Bo wtedy... – Kontynuowała i pokazała palcem miejsce, w którym wcześniej stałyśmy, tak jakby chciała odtworzyć wcześniejszą scenę. – Nie byłam jeszcze sobą. Stres i te sprawy… Chyba rozumiesz. – Uśmiechnęła się, a ja wraz z nią. Jej zachowanie bawiło mnie z lekka.
- Myślisz, że damy radę? – Tym razem ja zadałam pytanie. Skoro zaczęłyśmy rozmawiać, trzeba to ciągnąć. Brunetka skinęła głową. – Też tak myślę. – Wyznałam pewna swego i oparłam się o ścianę obok Soo Min. Mimo to w środku nie byłam pewna, czy dostanę się do grupy tanecznej tak wielkiej wytwórni jaką jest SM Entertainment. Właśnie z niej pochodzą najlepsze zespoły. Chyba źle to ujęłam. W większości przypadków nie najlepsze, ale te najbardziej popularne.
- Jako ostatnią zapraszam Claire Winchester. - Na korytarzu rozległ się śmiech, kiedy kobieta wyczytująca osoby z trudem, jąkając się, zaczęła wymawiać nazwisko dziewczyny, na którą w końcu przyszła kolej. Jasnowłosa, szczupła i drobna osóbka wstała ze swojego miejsca i pomaszerowała w stronę wejścia do „Hadesu”. 
To miejsce teraz wydawało mi się straszne. Spojrzenie trwające nawet ułamek sekundy w stronę tych białych drzwi, powodowały gęsią skórkę na moim ciele. Westchnęłam głośno i kątem oka zerknęłam na moją towarzyszkę – Soo Min. Patrzyła przed siebie. Wyglądała jakby szukała czegoś w pustej przestrzeni. Ponownie wypuściłam powietrze ze swoich ust. Teraz trzeba tylko czekać. Czekać na cud.

*

- Zapraszam wszystkich na sale. – Zza drzwi wyłonił się starszy mężczyzna, który wcześniej siedział przy stole dla jury. Osoby znajdujące się na korytarzu rzuciły się w kierunku wejścia niczym hieny na ostatni kawałek mięsa. Ja wraz z Soo Min wolno podążałyśmy za tłumem.
- Ałł. – Jęknęła pewna dziewczyna obok nas. Gdy na nią spojrzałam, masowała się po ramieniu. Pewnie któraś z tej dziczy musiała być na tyle nieostrożna, by popchnąć ją o ścianę.
- Wszystko w porządku? – Podeszłam do blondynki. Ona skinęła głową i posłała mi delikatny uśmiech. Miała europejską urodę, a może amerykańską. Trudno określić. Stwierdziłam, że bardzo wyróżniała się z tłumu.  – Bydło zawsze pozostanie bydłem. – Powiedziałam bardzo poważnie, co spowodowało parsknięcie śmiechem przez dziewczynę i stojącą obok nas Soo Min.
- Dawajcie, bo zaczną ogłaszać bez nas. – Pośpieszała nas brunetka. My niczym jej dwie podwładne ruszyłyśmy za nią na sale. Stanęłyśmy na samym końcu, bo jak pewnie się domyślacie, cały przód był zajęty, a dostanie się tam stanowiło nie lada wyzwanie.
- Bardzo proszę o ciszę! Proszę o ciszę! – Słyszałam ten sam męski głos co na korytarzu. - PROSZĘ O CISZĘ! - Powtórzył znacznie głośniej i wyraźniej. Teraz chyba przez mikrofon. – Proszę zrobić tutaj miejsce. – Nakazał, a w pomieszczeniu ponownie można było usłyszeć drażniące uszy szumy i narzekania. Na samym środku powstała przerwa, by osoby stojące na końcu, w razie wyczytania, bez problemu przeszły na przód. – Proszę wymienione osoby tu na początek. – Chyba coś pokazywał, ale co ja mogłam zobaczyć z tak daleka. – Wybraliśmy 12 najlepszych. 
Tak! W końcu nadszedł ten moment. Moje nogi pod wpływem stresu zaczęły się lekko uginać, ręce trząść, a moja warga cierpiała od nadmiaru jej przygryzania. Naprawdę się denerwowałam, nie miałam pojęcia, czego mam się spodziewać. Czy zatańczyłam dobrze? Może chociaż poprawnie? Dałam radę? Co jeśli nie? Przecież się załamię. Boże! Mam nadzieję, że zrobiłam wszystko, co w mojej mocy. W głowie toczyłam bitwę z samą sobą. Tak bardzo chciałam się tu dostać, chciałam coś zrobić w życiu dla siebie i chciałam to przede wszystkim zyskać dzieki sobie. Zacisnęłam mocno pięści i tylko czekałam na wyczytanie mojego nazwiska przez Pana „prowadzącego”.
- Jako pierwsza Ahn Sah Rin . – Krzyk dziewczyny przyprawił mnie o ból uszu – co zrobić, cieszyła się. - Choi Jong Mi, Kwon Su Jeong, Yoo Hyun Jin, Ryu Hye Ju… - Wymieniał dalej, a moja nadzieja zanikała. – Kim Soo Min. – Pisnęłam, a za mną właśnie wspomniana dziewczyna.
- Dostałaś się! Udało się! – Złapałam ją za raniona i przyciągnęłam do siebie, by pogratulować jej przez uścisk. Cieszyłam się, że chociaż jej się powiodło.
- Teraz Twoja kolej. – Rzuciła do mnie z uśmiechem i pobiegła w stronę wyznaczonego miejsca.
Ma racje. Teraz moja kolej.  
- Lee Sae Mi, Park Hwan Hui. – Wyliczał dalej. Czułam jak do moich oczu napływają łzy, nerwowo zaczęłam gryźć paznokcie. - Byeon Seo Eun, Hong Young Gi.
Moje serce na chwile stanęło. Clarie stojąca obok mnie potarła nerwowo ręce. Ona też się bała i miała nadzieję, jak wszystkie tu,
- Jest jeszcze nadzieja. – Posłałam uśmiech w jej kierunku.
- Trzeba pamiętać, że nadzieja matką głupich. – Oświadczyła, głośno wzdychając.
- I zostały nam dwie ostatnie. – Przeciągał mężczyzna. – Pewnie każda z was ma nadzieję, że w tej dwójce znajduje się właśnie ona. – Stary burak – podsumowałam go w myślach. – A więc tą szczęśliwą 11 osobą jest… Fanfary proszę. – Zaśmiał się. Czy on zdaje sobie sprawę, że przez niego jestem bliska zawału ? – Zapraszamy do nas Claire Winchester. – Właśnie w tej chwili skamieniałam. Nie wiedziałam, co zrobić. Blondynka rzuciła mi się na szyję. Jej wybór też mnie cieszył.  
- Dostałam się! Dostałam! – Zaczęła krzyczeć mi do ucha.
- Dostałaś się. Gratulacje. – Rzuciłam za nią, kiedy była w trakcie przeciskania się do początku.
- Huhu jak tu gorąco. – Znów mu przyszło na żarty. – Czujecie te ciężkie powietrze? – Zapytał, wywołując na twarzach dziewczyn wielki grymas. – Już więcej nie przedłużam. Szczęśliwą 12 jest Yi Eun Gi! – Wręcz wykrzyczał. 
Zaraz… CO?! Yi Eun Gi? JA? Czy on właśnie wyczytał moje imię? Naprawdę? W tej chwili czułam jak przez moje ciało przechodzi milion dreszczy. Zrobiło mi się gorąco, a do moich oczu napłynęły łzy. Zaczęłam płakać. To naprawdę ja? To chodzi o mnie? Naprawdę? Co teraz  ? Udało się – mi? Nie wierze. Czy ja śnię? 
– Yi Eun Gi, zapraszamy! – Powtórzył mężczyzna, a ja w końcu ruszyłam w stronę początku. Cała się trzęsłam. 
Płakałam – ze szczęścia. Idąc widziałam jak dwójka poznanych przeze mnie dziś dziewczyn szeroko uśmiecha się w moją stronę. Odwzajemniłam ten uśmiech i w przypływie emocji podbiegłam do nich i mocno przytuliłam. Szeptały mi do ucha, że tylko mnie tu brakowało. Śmiałam się, płacząc razem z nimi. Dałyśmy radę. We trzy!
- Właśnie przed wami stoi najlepsza 12. – Ogłosił do dziewczyn, które nie zakwalifikowały się. – Nie chodzi o to, że jesteście gorsze. One po prostu miały to coś. – Pokazał na nas wszystkie ręką. – Gratuluję wam. – Ukłonił się w naszą stronę. – Teraz naszą szczęśliwą 12 zapraszam za mną, a pozostałym dziękuję za wzięcie udziału w naszym przesłuchaniu. Nie poddawajcie się. Fighting!

*

- Jaki macie plan względem ich? – Wysoka, szczupła brunetka wstała od stołu i zaczęła chodzić wokół niego.
- Mówiłem Ci, że chcemy w SM czegoś nowego. – Znacznie starszy od niej mężczyzna dokładnie śledził jej każdy ruch. – W końcu my narzucamy reguły, prawda? – Uśmiechnął się cwanie.
- Oppa! – Krzyknęła ta sama dziewczyna. – Mamy promować zespół taneczny? Tylko i wyłącznie grupę zajmującą się tańcem? – Przystanęła przy jego krześle. – Czy to ma sens?
- Nic co ma sens nie ma sensu. – Podsumował przez ironiczny śmiech inny mężczyzna. – Nasza kochana Young Hee powinna o tym wiedzieć, czy nie mam racji?
- Zamknij się. – Warknęła i ponowiła swoje wcześniejsze pytanie. – Jaki masz plan związany z tymi dziewczynami?
- Na razie niech się czegoś nauczą, później się pomyśli. – Odpowiedział i wstał od stołu.
- Prezesie! – Krótko obcięta blondynka w okularach zaczęła nerwowo stukać długopisem o blat stołu. – Czy nie lepiej je chwilowo złączyć z jakimś zespołem ?

*

- Jestem Lee Kyung Hee – wasz menadżer. Witam was serdecznie. – Mężczyzna ukłonił się. Był dość niski i gruby, jego włosy lekko siwe na głowie wyglądały jakby nosił tupecik. Prezentował się zabawnie, ale przyjemnie. – Nie wiem, jak się za to zabrać. – Wszyscy wraz z nim się zaśmiali. Nawet nie wiem dlaczego. Przecież nie powiedział nic, co byłoby choć w najmniejszym stopniu śmieszne. – Powinnyście się najpierw przedstawić? Powiedzieć coś o sobie ? Może ja mam coś powiedzieć? Zapoznać was z czymś?
- Czy poznamy Exo? – Zapytała jedna z dziewczyn. Exo? A co to? Czy ja jestem opóźniona w rozwoju, a może coś z nią jest nie tak. Co to do cholery jest Exo? Nic o tym nie było w zgłoszeniu.
- Nie tak szybko. – Odpowiedział jej, śmiejąc się. - Może przyjdzie na to czas.
- Co to Exo? – Zapytałam nieśmiało. - Co to jest? – Pytałam. W pomieszczeniu gdzie byliśmy rozległy się głośne śmiechy i dziwne spojrzenia w moim kierunku. Czy ja naprawdę jestem tak zacofana?
- Pfff. Nie co tylko kto, kochana… - Odezwała się ta sama dziewczyna, co o nich pytała. – To jeden z najlepszych zespołów w tej wytwórni – EXO. Rozumiesz? Jest Exo K i M, ale tego nie będę Ci tłumaczyć, bo widzę, że twój móżdżek niewiele pojmuje.
Zmarszczyłam się. Że co? Wydaje jej się, że kim jest? Czy ona myśli, że będę znać jakiś zespół, którego nazwa jedzie jakąś gejowską sektą, bądź co gorsze jakimś masłem jak nie pornosami? Exo K – sekta gejowskich krów, a Exo M – to sekta gejowskich mamutów? Litości…
- Odzywaj się droga Panno! – W mojej obronie stanęła Soo Min. – Lepiej uważaj.
- Ja mam uważać? To twoja koleżaneczka przychodzi do SM i nie ma pojęcia, które zespoły są jej podopiecznymi ? Gdzie ona żyje… Powinna się zastanowić, po co tu przyszła, skoro gówno wie.
- Słuchaj! – Krzyknęłam, ale menadżer spojrzał na mnie spod przymrużonych oczu, wykonując charakterystyczny ruch ręką, bym powstrzymała emocje.
- Skoro tak… To może lepiej będzie, jak zaprowadzę was do dormu. Co wy na to? 

2 komentarze: