Cześć. Jestem Eun Gi. Choi Eun Gi. Piszę tu, bo chce wam coś opowiedzieć, dokładnie moją historię. Niezwykłą historię. Chyba powinnam zacząć od samego początku, więc bez dalszego przeciągania zacznę już.
*
Mimo młodego wieku moje życie nie raz zostało obrócone o 180 stopni. Kiedy miałam 6 lat moi rodzice się rozwiedli. Było to spowodowane ciągłymi kłótniami związanymi z alkoholizmem ojca i jego skłonnościami do zabawiania się z innymi kobietami. Wraz z starszą siostrą i mamą wyprowadziłyśmy się do mniejszego miasta, gdzie moja rodzicielka znalazła sobie pracę, a w niej nowego partnera z podobnymi zainteresowaniami jak człowiek, który podarował mi kilka plemników. Matka przez swoją uległość robiła wszystko, co jej kazał. Była na każde jego zawołanie, co przyczyniło się do utraty pracy i co za tym idzie - pozostałości na koncie. Ten mężczyzna, nie chce nawet pamiętać imienia tej osoby, zostawił moją rodzicielkę wraz z nawałem problemów, które sam spowodował. Nie poradziła sobie z nimi. Ja wraz z Young Hee nie potrafiłyśmy w żaden sposób pomóc. We trójkę wylądowałyśmy w ulicznych slamsach. Dorosła kobieta i jej dwie 7 i 13 letnie córki znalazły się w miejscu dla najniższej klasy społecznej, mino że kiedyś prowadziły normalne, spokojne życie. Przynajmniej z pozoru. W ciągu tego samego roku spotkało nas jeszcze wiele innych nieszczęść. Z czasem matka popadła, tak jak wcześniej ojciec, w alkoholizm. Na początku tylko krzyczała, że ja wraz ze starszą Young Hee doprowadziłyśmy do zaistniałej sytuacji, że to wszystko nasza wina, jednak z czasem doszło do rękoczynów, których już nie potrafiłyśmy wytrzymać. Nie pamiętam dokładnie, ale pewnego razu w środku nocy zostałam obudzona przez siostrę, matki nie było w domu. Young Hee kazała mi szybko wstawać. Zrobiłam to. Zauważyłam, że na jej plecach znajdowała się niewielka torba, z której wystawał rękaw jednej z jej bluz. Szybko sięgnęła ze zniszczonego krzesła moją kurtkę i ubrała mnie w nią. Złapała mnie za rękę i wybiegłyśmy z domu, tak nazywałam wtedy miejsce, które było zbudowane z zestarzałych desek i paru szmat. Pamiętam. że padało, ale mino to nie przestawałyśmy biec. Biegłyśmy coraz szybciej, aż w końcu znalazłyśmy się na peronie. Było zimno, bardzo zimno. Moja siostra podparła się o ścianę, by po chwili się po niej obsunąć. Skuliła nogi i zaczęła płakać. Podeszłam do niej i przytuliłam. Ona odwzajemniła uścisk. Zaczęła mnie przepraszać i mówić, że tak będzie lepiej. Potem chyba zasnęłam, nie pamiętam.
Trafiłyśmy do domu dziecka. W noc ucieczki znalazła nas policja, Young Hee powiedziała im, że matka nas opuściła. Starałam się nie myśleć o niej, nie wiem, czy mama zaczęła nas szukać, gdy zobaczyła, że zniknęłyśmy, czy też się ucieszyła, po tym jak odeszły od niej dwa z największych problemów. W sierocińcu razem spędziłyśmy 2 miesiące. Pewna rodzina zabrała mi Young Hee. Pamiętam, że płakała, tak jak ja. Krzyczała, że beze mnie nigdzie nie idzie, że jestem jej jedyną rodziną i bez niej sobie nie poradzę, jednak oni nie słuchali. Rozdzielili nas. Zostałam sama. Przez cały następny rok płakałam i domagałam się powrotu siostry, jednak na nic to się nie zdało. Dziewięcioletnia Eun Gi była zdana sama na siebie. Podobnie jak z Young Hee stało się i ze mną. Zostałam przydzielona pewnej rodzinie. Powiedziano mi, że obserwowali mnie od samego początku trafienia tu. Chyba się wtedy nawet ucieszyłam. Ktoś się mną interesował przez ten czas. Yi Seojun i Minseo. Oni zmienili moje życie. Dzięki nim znalazłam się w zupełnie innym świecie. W świecie niczym z dram opowiadających o życiu w najwyższych sferach. To było idealne życie. Tego dnia przestałam być Choi Eun Gi. Rozpoczęłam nowe życie jako Yi Eun Gi. To było coś innego. Wszystkie rzeczy, o których myślałam w trakcie pobytu w sierocińcu, odeszły z mojej głowy. Moja siostra… Ona. Mimo wszystko też starałam się zapomnieć. Czułam się wtedy jak taka mała księżniczka. Miałam swój zamek, w którym moi nowi rodzice byli królem i królową, nawet tak wyglądali, ale tylko na pierwszy rzut oka. Nowa rodzina wymagała ode mnie wiele. Chodziłam do najbardziej elitarnej szkoły w Seulu. Byłam zapisana na dziesiątki dodatkowych zajęć po szkole. Ojciec mówił, że w życiu ważne jest tylko wykształcenie, matka się temu sprzeciwiała, ale wszyscy wiemy, kogo zdanie jest najważniejsze. Może pomyślicie, że jestem głupia. Z piekła trafiłam do nieba i jeszcze mam czelność narzekać. Ale sami pomyślcie - od rana do nocy ani chwili dla siebie, nie wspominając o znajomych, których z nadmiaru obowiązków nie miałam. Niedziela była jedynym dniem, kiedy mogłam odpocząć. Spędzałam ją najczęściej z mamą. Opowiadała mi o swoim dzieciństwie, o miłości, o tym jak spotkała tatę i dlaczego właśnie jego wybrała. Mówiła też o swojej największej pasji. O tańcu. Mimo wielkich umiejętności nie mogła się w nim całkowicie zatracić.
Pewnego dnia przyszła do mnie i włączyła swoją ulubioną piosenkę. Na początku zaczęła się delikatnie kołysać w jej rytmie siedząc na krawędzi mojego łóżka. Jednak po chwili wstała i kazała zrobić mi dokładnie to samo. Zaczęła wykonywać delikatne, ale płynne ruchy rękoma, miałam po niej powtarzać. Robiłam to. Tego samego dnia powiedziała mi, że chce abym miała coś, co mnie odpręży. Powiedziała też, że pokaże mi jaką przyjemność dawało jej coś z czego zrezygnowała, mimo że naprawdę wiele to dla niej znaczyło. Coś, co pomoże mi w moich cierpieniach.
Mogę szczerze, z głębi serca powiedzieć, ze to dzięki mamie zaczęłam to, co kochała równie mocno jak ja teraz. Dzisiejszy dzień jest dniem, w którym chce pokazać światu, co potrafię robić najlepiej. Mimo wielu kłótni z ojcem przeciwstawiłam się mu i idę na podbój moich marzeń! Biorę głęboki oddech i cały czas myślę, że dam radę.
- Numer 98, Kim Soo Min. Zapraszam na salę. – Wysoka, smukła blondynka wyczytała imię dziewczyny, która podniosła się z miejsca obok mnie. Obserwowałam ją trochę wcześniej, widziałam jak nerwowo pocierała dłońmi i co jakiś czas przygryzała swoją dolną wargę. Znacznie wyróżniała się na tle pozostałch dziewczyn. Inne siedziały spokojnie, bawiąc się swoimi technologicznymi zabawkami, ja byłam podobna do nich. Też nie pokazywałam stresu. Nie wiedziałam, w jaki sposób mogłabym to robić.
- Ile razy mam wam powtarzać, że chce czegoś niezwykłego?! – Z sali do której wcześniej weszła dziewczyna, dobiegł dźwięk męskiego głosu wraz z otworzeniem przez nią drzwi i wyjściem z pomieszczenia. Teraz nie tylko się trzęsła, ale była również blada. Wyglądała jak ściana.
- Yi Eun Gi, teraz twoja kolej. – Powiedziała ledwo, rozglądając się po wszystkich twarzach zebranych w poczekalni. Ja wstałam z miejsca i podeszłam do dziewczyny. Spojrzała na mnie spod wachlarza gęstych rzęs.
- Nie martw się. – Powiedziałam i ręką poklepałam ją po ramieniu.
- Nie udawaj odważnej. – Skierowała do mnie dość niemiłe słowa i wolnym krokiem odeszła na swoje wcześniejsze miejsce.
- Yi Eun Gi, zapraszam!!! – Ktoś nerwowo krzyknął z pomieszczenia, do którego właśnie miałam się udać. – Yi Eun Gi ! – Ponowił, a ja lekko podskoczyłam. Raz kozie śmierć – pomyślałam i weszłam do sali. Pierwszą rzeczą, która rzuciła mi się w oczy, był długi stół, przy którym siedziały 2 kobiety i 3 mężczyzn. Wszyscy dokładnie mnie obserwowali. Każdy mój krok był dokładnie skanowany przez tych ludzi. Naprzeciwko ich, na podłodze był zaznaczony niewielki czerwony krzyżyk. Stanęłam na nim.
- Dzień dobry. – Powiedziała uśmiechnięta brunetka. – Proszę przedstaw się i powiedz coś o sobie.
- Przejdźmy od razu do rzeczy, a nie! – Usłyszałam ten sam głos, który wcześniej nerwowo wykrzykiwał moje imię.
- Przymknij się w końcu ! – Skierowała do niego słowa ta sama kobieta, co przywitała mnie przyjaznym uśmiechem. – Proszę, zaczynaj. – Pokazała na mnie ręką.
- Tak. – Wzięłam głębszy oddech. – Jestem Yi Eun Gi i mam 18 lat. – Zamilkłam. – Ja…ja… - Nie wiedziałam co powiedzieć.
- Dlaczego tu przyszłaś? Wyróżnia Cię coś od innych tancerek? – Druga z kobiet zadała mi pytanie. Widziałam, że patrzy na mnie z wyższością.
- Nie jestem tance… - Ugryzłam się w język, wiedziałam, że
później żałowałabym tych słów. – Znaczy. Każdego tancerza wyróżnia coś
szczególnego. Tego nie da się opsiać. Trzeba to zobaczyć. – Powiedziałam pewna
siebie. Przez cały czas starałam się trzymać wysoko podniesioną głowę.
- Zaczynaj. – Uśmiechnięta brunetka znacząco spojrzała w
stronę pozostałych sędzi.
Jak powiedziała, tak też zrobiłam. Zaczęłam. Głęboki oddech i
wszystkie emocje, które dotychczas kumulowały się we mnie, wydobyły się na
światło dzienne. Starałam się przeżywać wszystko od nowa, chciałam pokazać im przez te 2 minuty, które były mi przeznaczone, co czułam w ciągu ostatnich lat. Od
nich zależało wszystko. Muzyka ucichła, a ja przestałam doznawać przyjemności. Spojrzałam
na twarze ludzi, którzy również patrzyli na moją. Były puste, bez wyrazu.
- Dziękuję. Możesz wyjść. – Usłyszałam od mężczyzny, który
siedział na samym końcu stołu.
- Też dziękuję. – Ukłoniłam się i wyszłam.
NSDBFSDFHDJKFHDSKJHSKDLJHGSKJGHKJHG CZYTŁAM, ŁADNE BO MY WSZYSTKI,E BO FABUŁA BO PIĘKNE ZDANIA FSDJHFSKJGHKSAGHASLGHSGJ KOCHAM TO
OdpowiedzUsuńWIĘCEJ. PLIS. <3
Pomysł dobry, trochę gorzej z wykonaniem, a konkretnie z interpunkcją ^^" Nie to, że piszę to, bo jestem jakimś hejterem, tylko przydało by się jeszcze troszkę to podszlifować ^^
OdpowiedzUsuńCzyta się przyjemnie, czekam na więcej i zapraszam na mojego bloga: http://dropsofrainfallingfromthesky.blogspot.com/
Hwaiting~! ♥
Mambuuuuuuuuuuuuś <3 troche Sehuna przycięło ale w sumie hahahahaha nawet lepiej <3 wiem jak go kochasz <3 jednak oko ma ładne musze przyznać :D khm ale ja miałam komentować opo a nie banner XDDDD soł jeśli oczywiście chcesz mogę ci pomóc z interpuncją (choć sama nie jestem ekspertem) pedo zawsze pomoże pamiętaj ;**** ale sie nie narzucam... XD
OdpowiedzUsuń